Prawdziwy Styropian z Fabryki Styropianu Arbet

Lokalni przedstawiciele handlowi:

Książka Dariusza Bitnera

Dzięki finansowemu wsparciu Fabryki Styropianu ARBET ukazała się najnowsza książka Dariusza Bitnera, refleksyjna proza eseistyczna zatytułowana „Jesień w Szczecinie”

Jest to – jak napisał w posłowiu do książki Henryk Bereza – „jakieś pogranicze publicystyki czy eseistyki”, przemieniające się w „konfesyjną eseistykę egzystencjalną”. „W Jesieni w Szczecinie – jest to dzieło niebywałe – robi się użytek z tych tekstów, nie jest to jednak mechaniczny przedruk, lecz nowa – także czysto artystyczna – kompozycja tekstów eseistycznych o charakterze filozoficznym, naukoznawczym, sztukoznawczym z wyraźnym piętnem indywidualnej podmiotowości i często wręcz konfesyjnej (…) [Henryk Bereza, Słowozerstwo, w: Jesień w Szczecinie].
A w innym miejscy: „Całe dzieło pisarskie Bitnera – powieści i opowiadania – jest niemałe i przez swoje znaczenie wybitne. Tylko nowelistyka Dariusza Bitnera w części zgromadzonej w tomie Sam w śmietniku słów, przygotowanym do druku przez Czytelnik, miała imponujący rozmiar. Transformacja wydawnicza początku lat dziewięćdziesiątych pochłonęła tom tak dokumentnie, że bodaj jedyny ślad po nim pozostał w moim Sposobie myślenia, który zdążył się ukazać przed transformacją (bez drugiego tomu, który jak Sam w śmietniku słów zaginął bez śladu)”.

O autorze
Dariusz Bitner, pisarz, autor powieści, opowiadań, szkiców literackich i książek dla dzieci. Urodził się w 1954 w Gdyni, od 1958 roku związany ze Szczecinem. Debiutował w roku 1970 na łamach lokalnej prasy. W roku 1976 roku nawiązał współpracę z magazynem satyrycznym „60 minut na godzinę” (popularna radiowa Trójka), gdzie publikował humorystyczne (groteska, horror) mikrosłuchowiska. W następnych latach jego teksty zaczęły się ukazywać w ogólnopolskich pismach literackich i społeczno-kulturalnych. Prozę i eseje drukował m.in. w „Twórczości”, „Miesięczniku Literackim”, „Literaturze” czy w „Nowym Wyrazie”. Kojarzony jest ze środowiskiem pisarzy skupionych wokół miesięcznika „Twórczość”, a zatem prozaików na pierwsze miejsce wysuwających awangardową pracę ze słowem, eksperymentujących, rozszerzających granice narracyjne literatury.
Ważniejsze jego książki:
„Ptak” (Wydawnictwo Literackie, 1981), „Cyt” (Wydawnictwo Literackie, 1982), „Kfazimodo” (Wydawnictwo Literackie, 1989), „Trzy razy” (Państwowy Instytut Wydawniczy,1995). „Bulgulula” (Basil, 1996), „Pst” (Basil, 1997), „Psie dni” (Basil, 2001), „Mała pornografia” (Basil, 2003), „Książka” (Forma, 2006).

Z książki (fragment)
Podobno Miron Białoszewski miał takie upodobanie, by nosić ubrania po innych. Dowiedziałem się o tym w czasach moich młodzieńczych eksperymentów ze światem i sobą, i ponieważ była tu mowa o jakimś płaszczu czy kapeluszu, czy też może innej części garderoby, którą Miron odziedziczył po zmarłym, ogarnęło mnie prawdziwe przerażenie. Przecież razem z kamizelką (niech będzie to kamizelka) wkłada się na siebie całą historię człowieka, który jej używał, a w tym przypadku i wszystkie choroby, i cierpienia, których doświadczał. A to nie może być wzięte na kark ot tak, bezkarnie. Opowiadałem temu podobne bzdury wszem i wobec, budząc raczej powszechne politowanie, niż bodaj szczątkowe zrozumienie. Zły duch w koszuli? Złe licho w gaciach? Dziś sam patrzę na te poglądy z dużą dozą powątpiewania. Tylko z „dużą dozą”, bowiem jednocześnie nikt nie przeczył i nie przeczy do dziś, że poza światem dostępnym na co dzień naszym zmysłom jest też świat niezbadany, jest coś, jest tajemnica, świat niedefiniowalny – co sobie możemy przecież tłumaczyć na wszelkie z góry skazane na niemądrość sposoby. Może to być więc nawet zły duch kamizelki, zwłaszcza jeśli zagościły w niej męki długiej i nieuleczalnej choroby. Te rozważania na temat Białoszewskiego pojawiły się na długo przed inwazją rodzimego biznesu, znanego pod ogólną postacią „ciuch-budy”. Stałem się i ja użytkownikiem kilku używanych koszul i spodni, zaprzeczając tym samym wszelkiej wynikającej z tego grozie. Kto wie zresztą, czy z perspektywy historyczno-socjologicznej takie przejmowanie cudzych ubrań nie jest bardziej naturalne, niż używanie rzeczy nieużywanej. Tak się bowiem składa, że od dawien dawna mam słabość do rzeczy używanych i jestem najlepszym przykładem chodzącego na dwóch nogach ucieleśnienia fobii przed nowością. Wszelką. Nowością.
[fragment z ksiązki Dariusza Bitnera Jesień w Szczecinie czyli majaki cynamonowe.]


wróć »

Realizacje arbetu

Os. Zawadzkiego

Szczecin

Informacja BHP dla styropianu zawierającego substancję zmniejszającą palność!!!
Pobierz plik PDF

Instrukcja postępowania z płytami styropianowymi EPS 032 GRAFIT!

Pobierz plik PDF

Więcej plików do pobrania